Zimą, gdy o świeże warzywa trudno, korzeniowe są na wagę złota. Pietruszka, seler, pasternak i marchew leżakują w piwnicy całymi miesiącami, a w kuchni potrafią o wiele więcej niż tylko ginąć w rosole.
Pieczenie zamiast gotowania
Najwięcej smaku wydobywam z korzeniowych, piekąc je. Pokrojone w grube kawałki mieszam z oliwą, tymiankiem i czosnkiem, a potem zapiekam, aż brzegi się skarmelizują. Słodki pasternak i orzechowy seler zamieniają się w sycący dodatek do mięs albo samodzielne danie.
Nie tylko pieczone
- Purée z selera z masłem to elegancka alternatywa dla ziemniaków.
- Frytki z pietruszki pieczone w piekarniku chrupią i nie tuczą.
- Zupa krem z mieszanki korzeni rozgrzewa w mroźny dzień.
Przechowywanie bez strat
Korzeniowe lubią chłód i wilgoć. Trzymam je w skrzynce z piaskiem w piwnicy albo w najchłodniejszej szufladzie lodówki, koniecznie bez naci, która wyciąga z nich wodę. Dobrze przechowane wytrzymują do wiosny — i przez całą zimę przypominają, że sezonowa kuchnia nie musi być nudna.