pączki

Pączki na tłusty czwartek: puszyste, z prawdziwą różą

Pączki na tłusty czwartek: puszyste, z prawdziwą różą

Tłusty czwartek to jedyny dzień w roku, gdy pączka można zjeść bez wyrzutów sumienia — najlepiej domowego. Puszyste, lekkie, z konfiturą z płatków róży i lukrem, biją na głowę cukierniane, choć wymagają trochę cierpliwości.

Ciasto, które musi wyrosnąć

Pączkowe ciasto drożdżowe potrzebuje dużo żółtek, masła i czasu na wyrastanie. Wyrabiam je długo, aż stanie się gładkie i elastyczne, a potem zostawiam w cieple, by podwoiło objętość. Im lepiej wyrośnie, tym pączki będą lżejsze i bardziej puszyste.

Smażenie na złoto

  • Tłuszcz o stałej temperaturze około 175°C — za zimny nasiąka, za gorący przypala.
  • Charakterystyczna jasna obwódka to znak dobrze wyrośniętych pączków.
  • Smażenie pod przykryciem przez pierwszą stronę pomaga im urosnąć.

Nadzienie i lukier

Po usmażeniu i odsączeniu nadziewam pączki konfiturą z róży za pomocą rękawa cukierniczego, a na koniec polewam lukrem albo oprószam cukrem pudrem. Pierwszy gorący pączek, zjedzony prosto z kuchni, smakuje jak święto — i przypomina, dlaczego warto raz w roku zamienić kuchnię w cukiernię.