Karp dzieli polskie stoły jak żadna inna ryba — jedni go uwielbiają, inni narzekają na muł i ości. Sekret w tym, że obie wady można niemal całkowicie wyeliminować, a wtedy karp smażony staje się naprawdę pyszny.
Pożegnanie z mułowym posmakiem
Oczyszczonego karpia zalewam na kilka godzin mlekiem albo wodą z cytryną. Kwas i tłuszcz neutralizują charakterystyczny zapach dna stawu. Po wyjęciu dokładnie osuszam dzwonka papierowym ręcznikiem — mokra ryba nie będzie chrupiąca.
Nacinanie kontra ości
- Gęste nacięcia co kilka milimetrów przecinają drobne ości, które rozpuszczają się podczas smażenia.
- Podwójna panierka — mąka, jajko, bułka tarta — daje grubszą, chrupiącą skorupkę.
- Dobrze rozgrzany tłuszcz sprawia, że ryba się nie klei i nie nasiąka.
Smażenie i podanie
Dzwonka smażę na klarowanym maśle z dodatkiem oleju, po kilka minut z każdej strony, aż skórka będzie złota i chrupiąca. Podaję z cytryną i kopczykiem ziemniaków. Tak przygotowany karp przekonuje nawet sceptyków — i co roku znika ze świątecznego półmiska szybciej, niż się spodziewam.