
Każdy, kto choć raz posadził cukinię na działce albo w ogródku, zna ten moment z początku lipca: jeszcze tydzień temu były dwa małe owoce, a dziś leży ich na blacie sześć, i wszystkie naraz dojrzałe. Cukinia nie zna umiaru. Jeśli nie kupujesz jej z grządki, znajdziesz ją teraz na każdym bazarku po dwa, trzy złote za sztukę — w pełni sezonu jest jednym z najtańszych warzyw, jakie da się dostać. Problem nie polega na tym, skąd ją wziąć, tylko co z nią zrobić, zanim placki cukiniowe znudzą całą rodzinę do końca wakacji.
Dlaczego warto ją łapać teraz
Cukinia z lipca i sierpnia to zupełnie inne warzywo niż ta woskowana sztuka, którą kupujesz w styczniu w supermarkecie. Sezonowa jest jędrna, ma cienką skórkę, której nie trzeba obierać, i delikatne pestki, których w ogóle nie czuć. Im mniejsza, tym lepsza — owoc wielkości dużego ogórka ma najlepszą strukturę, a ten przerośnięty, długości przedramienia, robi się wodnisty i gąbczasty. Jeśli masz wybór na straganie, bierz te o długości 15–20 cm, twarde, z matową, nie błyszczącą skórką. Błysk oznacza woskowanie, a tego latem nie potrzebujesz.
Pięć rzeczy poza plackami
Placki cukiniowe są dobre, ale to dopiero początek. Oto co naprawdę warto zrobić, gdy cukinii jest za dużo:
- Cukinia z grilla, na ostro. Pokrój wzdłuż na plastry pół centymetra, posmaruj oliwą, sól, i na rozgrzaną patelnię grillową albo bezpośrednio na ruszt. Trzy minuty z każdej strony. Skrop sokiem z cytryny i posyp czosnkiem — to najlepsza rzecz, jaką zrobisz z cukinią całego lata.
- Zupa krem z cukinii i mięty — cukinia, cebula, ząbek czosnku, zblendować, na koniec garść świeżej mięty. Brzmi dziwnie, smakuje wybornie i na zimno, prosto z lodówki, w upalny dzień.
- Cukinia faszerowana. Wydrąż połówki, napełnij mięsem mielonym z ryżem albo wersją wegetariańską z kaszą, zapiecz. Klasyk, który robi z taniego warzywa pełny obiad.
- Marynowana na zimę. Pokrój w słupki, zalej zalewą z octu, cukru i gorczycy — wyjdzie coś między ogórkiem a piklem, idealne do mięs jesienią.
- Surowa, w cienkich wstążkach obieraczką do warzyw, z oliwą, parmezanem i orzechami. Mało kto wie, że cukinię można jeść na surowo, a to jedna z lepszych sałatek lipca.
Nie wyrzucaj kwiatów
To rzecz, którą polskie ogrody marnują od pokoleń, a Włosi robią z niej rarytas. Żółte kwiaty cukinii, te duże, które pojawiają się tuż przed owocem, są w pełni jadalne i wybitnie smaczne. We Włoszech nadziewa się je serem ricotta z odrobiną mięty, panieruje w lekkim cieście i smaży na głębokim oleju — fiori di zucca to jedna z najlepszych przekąsek włoskiego lata. Jeśli masz cukinię na własnej grządce, zbieraj kwiaty rano, kiedy są jeszcze otwarte, i zużyj tego samego dnia, bo wieczorem zwiędną. Wybieraj kwiaty męskie, te na cienkiej łodyżce — zostaną na krzaku tylko po to, żeby zapylić, więc zerwanie ich niczego cię nie pozbawia. Z grządki, która i tak daje za dużo owoców, dostajesz w gratisie drugie warzywo, za które w restauracji zapłaciłbyś krocie.
Czego nie rób z cukinią
Powiem wprost, bo to częsty błąd: nie gotuj cukinii w wodzie. To warzywo w 95 procentach składa się z wody i jeśli wrzucisz je do garnka, dostaniesz bezpłciową papkę. Cukinia lubi suchy, mocny ogień — grill, patelnię, piekarnik. Drugi błąd to solenie na zbyt wczesnym etapie. Jeśli robisz placki albo smażysz, posól dopiero pod koniec, bo sól wyciąga wodę i wszystko zaczyna się dusić zamiast smażyć. Chyba że robisz to celowo — przed smażeniem czasem warto posolić starte wiórki, odczekać kwadrans i mocno odcisnąć przez ściereczkę. To jedyny przypadek, w którym wczesne solenie ma sens.
Co z tym nadmiarem, którego nie zjesz
A jeśli mimo wszystko cukinii wciąż jest więcej, niż zdołasz przerobić? Najlepiej zamrozić, ale nie w całości. Zetrzyj na tarce, odciśnij wodę, rozłóż porcjami do woreczków i do zamrażalnika — zimą wrzucisz prosto do zupy albo do ciasta. Zamrożona cukinia traci jędrność, więc nie nadaje się już na grilla, ale do potraw duszonych i pieczonych jest idealna. Inny ratunek na nadmiar to upiec z niej ciasto — tak, słodkie. Starta cukinia w cieście czekoladowym znika bez śladu, zostawiając wilgotny miękisz, a dzieci nigdy się nie domyślą, że zjadły warzywo. To stary trik, którym amerykańskie babcie pozbywały się sierpniowego nadmiaru, i działa bezbłędnie. Tegoroczny lipiec dopiero się rozkręca, a krzaki będą rodzić jeszcze przez dobre dwa miesiące. Zamrozisz teraz to, co lubisz w lutym.